piątek, 16 marca 2018

Akceptacja

Tegoroczny Rajd Dolnego Sanu, który wystartuje za kilka godzin w Pruchniku będzie prawdopodobnie najtrudniejszą setką na orientację w tym roku. Trudny, górski teren, podobno niełatwe przeloty, makabryczna pogoda. Na starcie ma padać deszcz, a potem temperatura zacznie spadać aż w okolice -10C, do tego silny wiatr. Takie zombiaczki będą napierać, a ich przemoczone ubrania będą się robić takie jakoś mało elastyczne. Dodatkowo jedna pętla, brak przepaków i dostępu do zapasowych ubrań. Startować miałem, ale tydzień temu dopadła mnie grypa. Cztery dni gorączki i łamania w kościach pozbawiły mnie jakiejkolwiek możliwości startu. Przez jakiś czas łudziłem się, że może jednak się wykaraskam i zregeneruję ale nie było szans. Kilka lat temu wściekałbym się i rwał włosy z głowy. Teraz przyjąłem to spokojnie. Było mi trochę smutno przez chwilę, ale co ja mogę zrobić z rzeczą, na którą nie mam wpływu. Nauczyłem się akceptować takie rzeczy. Nie tu i teraz to kiedy indziej i gdzie indziej. A w tej chwili siedząc w ciepłym domu, słuchając Petera Gabriela, pijąc ciepłą kawę, słysząc jak za oknem wyje wiatr, patrząc jak w okno wali zamarzający śnieg z deszczem, tak myślę sobie, że wcale się źle nie ułożyło. Może właśnie tak miało być od początku... Plus dodatkowo napisałem coś pierwszy raz od pół roku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz